Dlaczego się zdecydowałam na pisanie bloga?
Zachciało mi się swoje myśli przelewać na komputer, bo zawsze pozostanie coś po mnie:). Więc zacznę może do tego, że dzisiaj jest dokładnie połowa miesiąca. Pogoda za oknem ładna jak na prawie zimowy krajobraz.
Jutro mój tato obchodziłby kolejne urodziny. Nie doczekał się, ale ja pamiętam i po pracy idę na cmentarz zapalić znicz. Skończyłby 55 lat. Szkoda, że ludzie tak szybko odchodzą. Nie da się zatrzymać tych chwil, ale wspomnienia pozostaną żywe. Momentami brakuje mi ojca, ale niestety tak chciał los...Szybciej dorosłam. Szybciej przekonałam się co to jest życie. Jednakże nadal dużo się uczę, ale stałam się odporniejsza na to co mi los daje. Nie zrozumie mnie ktoś kto ma oboje rodziców, zrozumie ten kto stracił jednego z nich.
W tym roku wreszcie coś mnie tknęło i zamierzam wreszcie ubrać choinkę, taką żywą, zieloną, pachnącą...Tylko taka ubiorę, sztucznej nie chce, bo to nie jest to. W zeszłym roku byłam u siostry na świętach, stąd ominęło mnie ubieranie choinki. Wyjątkowo w tym roku czuję, że chcę mieć taką jak mają na wsi u ojca w rodzinie.
Będzie opcja w różnokolorowymi bombkami, tak jak lubiłam kiedyś.
Wczoraj myślałam sobie jak będzie wyglądać moja przyszłość, tzn 2 lata mgr, a później albo wstępnie zacznę układać sobie życie z mężczyzną przy swym boku, albo wyprowadzę się do rodzinnego miasta czyli Łodzi i tam będę realizować marzenia, będąc blisko swej ukochanej chrześnicy. Tam mnie już od jakiś 2 lat chcą. Miłe to, zwłaszcza jak jestem na wakacjach i słysze rano ledwo otwierając oczy słowa "Kocham Cię" i oczywiście "wstawaj G."). Hihihi miło to wspominać. Albo to jak moja chrześnica i jej brat wchodzą mi do łóżka i tak słodko się tulą, głaszczac mnie po głowie próbując obudzić...i jak tu ich nie kochać:). Jednakże przyszłości aż tak daleko zaplanować nie mogę, jednakże to jest mój plan B :).
Wczoraj doszłam do wniosku, że kiedyś chce mieć 2 zdrowych dzieci, dziewczynkę i chłopczyka:).
(odezwała się ta co mnie skwitowano w pracy, ze talent marnuję, bo zabawianie maluchów wychodzi mi rewelacyjnie...ehhh). To jest jedno z mych marzen:).
Oki kończe póki co, znikam do swiata rzeczywistego, a wirtulany pozostawiam na później:)
niedziela, 15 listopada 2009
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)